Pan Remigiusz
Pamiętam dokładnie tę datę. Panią Doktor spotkałem 31 maja 2019 roku ... na sali operacyjnej.
Znieczulała mnie do operacji wszczepienia endoprotezy stawu biodrowego i „pilnowała” mego
stanu ogólnego w trakcie operacji i tuż po niej. Przeglądała starannie wypisany przeze mnie zestaw
chorób na które cierpiałem i całą baterię leków, które zażywałem. Jeszcze przed operacją
powiedziała - „czy pan wie, że połowę tych chorób może się pan pozbyć poprzez zmianę stylu
życia”? Wiedziałem, że tak można. Nie wiedziałem jednak jak to zrobić. Zapytałem gdzie o tym
można poczytać. „Znajdzie mnie pan na You Tube odrzekła i flamastrem wypisała swoje imię i
nazwisko na mojej „bransolecie identyfikacyjnej”. Miałem wtedy 78 lat i obciążenia chorobowe
duże. Począwszy od cukrzycy, poprzez sprawy kardiologiczne, onkologiczne, okulistyczne,
nefrologiczne, hematologiczne aż po POChP. Po wysłuchaniu kilku wykładów pani Doktor
zorientowałem się, że chyba to jest to czego szukałem. Ja próbowałem stosować różne diety,
polegające głównie na unikaniu niektórych pokarmów i liczeniu kalorii. Po wysłuchaniu tych
wykładów przekonałem się, że nie na liczeniu kalorii rzecz polega. Stosując początkowo intuicyjnie
dobór żywności wg wskazań podanych na wykładzie przez panią Doktor doszedłem do wniosku, że
muszę umówić się na wizytę. Doszło do niej w drugiej połowie lipca. Po szczegółowym wywiadzie
chorobowym (wizyta trwała ponad 1,5 godziny) i ogólnym badaniu przedmiotowym oraz po
zapoznaniu się z wynikami moich badań laboratoryjnych, pani Doktor naniosła poprawki do
mojego sposobu odżywiania się i suplementacji. Skorygowała też zestaw stosowanych przeze mnie
leków. Nie podaję szczegółów samej wizyty i porad, bo są one zapewne dla każdego nieco inne i
opisane w innym miejscu przez panią Doktor. Podam tylko zasadnicze tezy. 1. Ograniczyć do
minimum spożywanie białka zwierzęcego (szczególnie unikać mleka i wieprzowiny), 2. Jeść dużo
warzyw i owoców (ze zdecydowaną przewagą warzyw) – w miarę możliwości na surowo albo al
dente. 3. Jako podstawowe źródło białka traktować ziarna strączkowe (fasola, groch, ciecierzyca,
soczewica i ew. soja). Jeść ziarna oleiste (ja osobiście mielę w młynku do kawy lub ucieram na
obrotowej tarce siemię lnu złocistego, pestki dyni, ziarna sezamu, pestki słonecznika, orzechy
włoskie, orzechy brazylijskie, nerkowce, migdały, pistacje i ziarna ostrokrzewu plamistego).
Posypuję tym surówki, dodaję do owsianki gotowanej na wodzie, a niekiedy dodaję do zupy. Jako
przypraw używam pieprzu cayene, kurkumę, kozieradkę, kminek, cynamon cejloński – bardzo
dobry dodatek do kawy. W zimnej porze roku z warzyw królują kiszonki (kapusta, ogórki,
czosnek), trochę korzeniowych al dente lub surowe i liściaste na surowo (jarmuż, natka pietruszki,
różne sałaty, szpinak). Dziennie obowiązkowo 1 cebula (przeważnie czerwona), 2 ząbki czosnku na
noc. Z tłuszczów głównie olej lniany lub z lnianki. A teraz jakie osiągnąłem wyniki (nie
przeszedłem na całkowity wegetarianizm, starałem się o podaż białka w granicach 0,8-1,0 g / kg
m.c. w tym ok. 90% białka roślinnego. Białko zwierzęce spożywałem – w ciągu jednego tygodnia -
w postaci: 1. porcja ryby - ok. 200 – 300 g , 2 jaka, 1 kefir 400 ml ). Podam dane liczbowe
pomiarów z czerwiec / lipiec 2019 w zestawieniu z danymi z końca grudnia 2019 i początku lutego
2020 roku. Pomiary trzeba jeszcze skonfrontować ze stosowaną farmakoterapią i innymi
czynnikami mogącymi mieć wpływ na stan zdrowia. Zaznaczam, że okres stosowania zaleceń pani
Doktor został przeze mnie zaburzony trzema okresami.
1. Okres pierwszy trwający od 20 sierpnia 2019 r do 17 września 2019 roku. Przebywałem
wtedy na urlopie na Podlasiu. Żywiłem się produktami kupionymi w słabo zaopatrzonym sklepie
(śniadania , kolacje i przekąski) oraz złowionymi rybami – tak ok. 0,5 kg czystego mięsa na dobę.
Obiady jadłem w nad wigierskiej restauracji , na ogół bezmięsne, ale za to bardzo tłuste – taka jest
kuchnia podlaska. Ma to swój obraz w wynikach – wzrost opadającej już kreatyniny, wzrost
hemoglobiny glikowanej, przybyło mi nawet ok. 1 kg masy ciała w tym okresie – mimo
zwiększonej ilości ruchu.
2. Okres drugi – świąteczny, trwający od 24 grudnia 2019 r. do 10 stycznia 2020 roku. W
okresie tym spożycie białka zwierzęcego było dość duże, ale wobec dużej ilości spożywanych
warzyw i owoców nie wpłynęło to istotnie na wyniki. Zaobserwowałem natomiast wzrost wagi ok.
1 kg.
3. Okres trzeci trwający od połowy lutego do dzisiaj. To okres dużego stresu wywołanego
ciężką chorobą najbliższych. Nastąpiło rozregulowanie organizmu, skoki ciśnienia, duże wahania
cukru i mimowolne odejście od zalecanej diety.
PARAMETR WYNIKI POCZĄTKOWE WYNIK KOŃCOWY
waga 99 kg – 30.05. 2019 93 kg
kreatynina 1,60 mg / dl – 8.03.2019;
1,61 mg / dl – 30.05.2019 ;
1,4 mg / dl – 24.07.2019 ;
1,5 mg / dl – 27.09.2019
1,3 mg / dl
mocznik 49,33 mg / dl - 7.12.2018
Wit. D / z dnia 24.07.2019 34,70 ng / dl 53,0 ng / dl
Homocysteina / z d. 24.07.2019 17,17 mcmol / l 14, 2 mcmol / l
Triglicerydy / z d. 24.07.2019 202 mg / dl – 24.07.2019
162 mg / dl – 27.09.2019
113 mg / dl
kw. moczowy 5,8 mg / dl – 24.07.2019;
5,6 mg / dl – 27.09.2019
4,5 mg / dl
Hemoglobina glikowana 5,4 % - 24.07.2019;
6,0 % - 27.09.2019
5,2 %
W okresie „dobrym” nastąpiło:
- powolny, ale sukcesywny, spadek wagi ciała,
- częściowe wycofanie się nadciśnienia (możliwym było wycofanie leków z grupy ACE,
antagonistów kanału wapniowego i 1/3 diuretyków. Zostawiono bez zmian beta-blokery, alfa-
blokery /ze względu na problemy z prostatą),
- częściowe wycofanie się z cukrzycy (możliwym było obniżenie zażywania pochodnych sulfanylo-
mocznika o 60% i podawanej insuliny na noc o połowę)
- cofnęła się całkowicie jaskra – co jest ewenementem. Wkraplane przez 20 lat krople do oczu
okazały się zbyteczne, bo ciśnienie w gałce ocznej samo się unormowało,
- zwiększyła się tolerancja na wysiłek, co ma swoje odzwierciedlenie w echu serca . W ciągu roku
frakcja wyrzutowa serca EF wzrosła o 3 punkty procentowe. Dotychczas z roku na rok o 1-2 punkty
procentowe malała.
- mogłem zmniejszyć o połowę leki tonizujące,
- odstawienie leków obniżających wydzielanie soku żołądkowego (pochodne prazolu).
Trzeba podkreślić, że odejście od tego stylu życia plus nakładający się stres powodują
powrót do przyspieszonego pogarszania się stanu zdrowia.
Chciałbym w tym miejscu bardzo podziękować pani Doktor za to, że jest i że z takim zapałem i
zaangażowaniem propaguje zdrowy styl życia. Losowi (ponieważ jestem wierzącym powiem
wprost -BOGU) dziękuję za to, że postawił mi na mojej drodze życia panią Doktor. Mimo że mam
w tej chwili 79 lat i życia niezbyt wiele przed sobą, to liczę na to, że mój przykład zachęci wielu
(szczególnie młodszych) do stosowania zaleceń propagowanych przez panią Doktor, bo ... TO
NAPRAWDĘ DZIAŁA!
Na koniec parę słów o sobie. Na imię mam Remigiusz i mieszkam w Warszawie. Z zawodu
jestem fizykiem atmosfery i meteorologiem – emerytowanym nauczycielem akademickim. Do
dzisiaj pracuję na niepełnym etacie w charakterze pracownika naukowego. Od 1992 roku jestem na
rencie z ogólnego stanu zdrowia, od 1998 roku mam inwalidztwo II grupy. Główna przyczyna –
kardiomiopatia przerostowa, napadowe migotanie przedsionków, neurastenia z somatyzacją
bodźców plus liczne inne przypadłości mające w 1998 roku mniejsze znaczenie.